1 Styczeń 2010
Ewangelia wg św. Mariana (10)
Autor: Marian Rassek. Kategorie: Ewangelia wg św Mariana .
Miłość rodziców najlepszym sposobem na wychowanie dzieci”
Wy jesteście listem naszym, napisanym w sercach naszych, znanym i czytanym przez wszystkich ludzi 2Kor.3,2
Jak najlepiej wychować swoje dziecko? Odpowiedź nie tkwi w dziesięciu konkretnych krokach. Sprawa, z pozoru trudna, ma swoje proste rozwiązanie. Wystarczy wzajemna miłość rodziców, by ich dzieci wzrastały normalnie pod każdym względem – duchowym, psychicznym i fizycznym. Atmosfera miłości w domu, to jest to! Jeśli tylko dzieci będą miały możliwość widzieć swoich rodziców jak okazują sobie czułość, przepraszają kiedy trzeba, rozmawiają ze sobą i troszczą o siebie wzajemnie wszystko pójdzie gładko. Po dwudziestu latach małżeństwa doszliśmy z żoną do takiego właśnie wniosku, wychowując naszych siedmioro dzieci. Nasi chłopcy (jest ich pięciu) oraz dziewczyny (nie trudno zgadnąć, że są dwie) to nasza duma. Z pewnością nie jesteśmy z Olą idealnymi rodzicami, ale Bóg pomaga nam rozumieć, iż nasze wzajemne relacje decydują o procesie wychowania dzieci. Substytuty typu rózga, długie wykłady, czy nawet wspólna modlitwa i czytanie Słowa Bożego nie są decydujące w procesie wychowania. Brzmi to obrazoburczo, lecz jest prawdą. Bóg jest miłością i właśnie Jego miłość do nas sprawiła zmianę. Jego postawa względem nas przekonała nas do Niego, przekonała do nawrócenia. Ten sam schemat dotyczy wychowywania dzieci. Tak jak Bóg nie zdobył nas przez długie, religijne przemowy, czy też groźby, tak my jako rodzice nie zdobędziemy w ten sposób dzieci. Dziecko od początku swojego istnienia potrzebuje po prostu zobaczyć kochających się rodziców i to mu wystarczy. Nie chodzi wcale o idealną i sterylną atmosferę, lecz o autentyczną miłość, która rozwiązuje konflikty, przyznaje się do błędów, przeprasza i jest szczera. Rodzice, którzy nie wypominają sobie błędów, nie obwiniają się, nie zawstydzają wzajemnie w obecności dzieci, na pewno odniosą sukces. Jesteśmy listem od Pana Boga czytanym przez wszystkich, dla ich dobra!
Niestety można spotkać panów – ojców, którzy grają silnych facetów. Ci macho nie za bardzo kwapią się, by okazywać czułość swoim żonom na oczach swoich dzieci, oni wcale tego nie robią. Autorytatywna postawa jest zmorą w domach przewodzonych przez tego typu mężczyzn. Paradoksalnie ci stanowczy i zimni mężowie i ojcowie nie mają charakteru i nazywam ich „damskimi bokserami”. Ich synowie najczęściej nie mają przyjaciół, są samotnikami i nikt ich nie lubi. Nie widzieli miłości więc nie umieją jej okazać. Ich zbiorniki emocjonalne są puste, oni sami wołają o miłość.
Mamy też mężów i ojców, którym ciągle brakuje miłości ze strony ich żon. Oczekują od swych pięknych kobiet oraz matek ich dzieci akceptacji i pochwał. Nie bardzo umieją kochać i zrozumieć drugą stronę, raczej sami potrzebują nieustannie docenienia. Nie są męscy, nie imponują swoim paniom. Ci faceci są jak mali chłopcy. Jaki przykład mogą dać swoim synom i córkom?
Pismo Święte uczy nas, by mężowie kochali swoje żony, a wtedy (dokładnie z grec. tłum.) one będą mogły ich podziwiać i szanować. Pierwszy krok zawsze należy do mężczyzn. Podobnie jak Chrystus oddał swoje życie za kościół, tak mężczyźni mają oddać życie za (dla) swoje żony. Tak jak Chrystus nie czekał aż my go pokochamy, tak mężowie nie mają czekać, aż żony okażą im szacunek. Pan Jezus zdobył nasze uznanie przez to, co pierwszy dla nas zrobił. Mężowie powinni zdobyć uznanie swoich żon, robiąc dla nich wszystko, co najlepsze w miłości. Ufam, rodzice (przyszli również), że wasze dzieci zobaczą waszą wzajemną miłość. Można zacząć od teraz! Z Jezusem nic nie jest niemożliwe, nigdy nie jest za późno!